NISSAN 350 GT-Z

NISSAN 350 GT-Z
Kojarzycie ten program MTV, w którym ludzie robili sobie operacje po to by upodobnić się do znanych osób? Dzisiaj mamy tu takiego jednego pacjenta. Chcę mieć znaną twarz. Chyba tak nazywał się ten program. Opisywany 350Z wygląda właśnie tak, jakby był jednym z jego uczestników. Jeśli spojrzycie na jego "gębę", od razu będziecie wiedzieć o co chodzi

Za operację tego japończyka wzięli się najlepsi chirurdzy plastyczni z francuskiego Carrosserie Sébastopol. Jako pierwsza pod ich skalpel trafiła karoseria. Wspomniana już twarz została przeszczepiona za pomocą sprowadzonego z kraju kwitnącej wiśni oryginalnego zderzaka od GT-R'a, do którego to dopasowano jeszcze dokładkę z włókna węglowego. Oprócz wspomnianej dokładki sporo innych elementów karoserii zostało wymienionych na karbonowe, min. maska, lotka na tylnej klapie czy garby za fotelami. Mocno zmienił się też tylny zderzak, w którym swoje miejsce znalazł kolejny element z lekkiego włókna, czyli dyfuzor. Miejsce na europejską tablicę rejestracyjną zastąpiono kwadratowym z wersji US. Progi również nie ustrzegły się zmian, teraz miejsce nissanowskich zajmują produkty niemieckiej firmy CTD. Gdy wszystko było już na swoim miejscu przyszedł czas na poprawę cery za pomocą pięknego, perłowo-bialego lakieru.

Ciekawie zmieniły się tylne światła - diody zostały umieszczone w nich tak, że układają się w literę Z. Zetkę znajdziemy również na dymionych kierunkowskazach, które oryginalnie migały na BMW Z4.
Jak wiadomo gleba musi być. I tu nie zapomniano o wetknięciu paluchów w zawieszenie, a konkretnie zamontowano gwint produkcji STD. Teraz 20" polecane przez serwis laptopów Poznań oraz calowe felgi Indra od Parotech'a ładnie chowają się w nadkola. Rzadko spotykana, szeroka felga (8,5" przód i 10" tył) pięknie wygląda na tym japończyku. Jeśli chodzi o gumy to wybór padł na Yokohamy Advan Sport - 245/30-20 na przód i 275/30-20 na tył.

Nissan 350Z GT-R front

Korekcji zostało poddane również serce. Dzięki kilku skromnym zabiegom jak wymiana filtra, układu wydechowego i drobne zmiany w elektronice z seryjnych 280 koni wprawiających w ruch szerokie tylne koła Nissana udało się uzyskać ponad 300. Jak na 3.5 litrową V-szóstkę to całkowicie przyzwoity wyniki. Do lansu na bulwarach całkowicie wystarczy. No i żeby nie wyróżniać się od reszty elementów samochodu - silnik również przykryto płatem włókna węglowego. Dla poprawy sztywności budy dorzucono jeszcze rozpórkę.

Kiedy już skończyła się praca nad wyglądem zewnętrznym przyszła pora, żeby skupić się na tym co w środku. A tu zmieniło się sporo. Seryjne fotele zastąpiły o wiele wygodniejsze kubły Recaro, które obszyte zostały czarną skórą i alcantarą, również w tym samym kolorze. Oprócz tego wszystko co tylko można było , od boczków drzwi po środek kierownicy, obszyto czerwoną skórą lub alacantarą. Tak jak na zewnątrz tak i wewnątrz nie zabrakło miejsca dla włókna węglowego, które znajdziemy min. na konsoli środkowej, zegarach czy klamkach. Na koniec zostawiono skromne zmiany w car audio. Seryjną jednostkę sterującą zastąpił produkt Alpine z wejściem na iPoda, do tego dwa subwoofery tej samej firmy i wzmacniacz Boss'a. Niby nie wiele, ale podobno gra świetnie.



Komentarze