O wypadek nietrudno

O wypadek nietrudno
Coraz więcej osób chce odszkodowań od handlowców za wypadki w sklepach. I coraz więcej z nich odszkodowania dostaje, bo o wypadek w sklepie, zwłaszcza teraz, jesienią i zimą, nietrudno. Jak się zabezpieczyć?

Teresa Krawczyk z Poznania w ubiegłym roku poślizgnęła się na oblodzonych schodach sklepu, upadła i złamała rękę. 65-letnia kobieta postanowiła walczyć o odszkodowanie. – To sprawa właściciela sklepu – mówi. – On powinien zadbać o prządek. To rozwiązanie podpowiedzieli mi znajomi. Coraz więcej ludzi wie, co zrobić w takich sytuacjach. Rację Teresie Krawczyk przyznaje Jacek Banasiak, znany poznański broker ubezpieczeniowy. – Liczba osób, które starają się o rekompensaty, wciąż rośnie. I sądy coraz częściej przyznają bardzo wysokie odszkodowania. Trudno przeliczyć ludzkie zdrowie na pieniądze, ale są to kwoty zwykle od kilkuset to kilkuset tysięcy złotych – wyjaśnia. – Najlepszą furtką jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Wtedy przynajmniej część wypłaty ewentualnego odszkodowania spoczywa na ubezpieczycielu. Inaczej wszystko należałoby pokryć z własnej kieszeni.
O wypadek w sklepie nietrudno. Zwłaszcza teraz. Jesienią i zimą, gdy śnieg, lód oraz błoto powodują, że wszędzie jest bardzo ślisko, na upadek i poważniejsze obrażenia najbardziej narażeni są starsi ludzie. – Jasne, że starałabym się o odszkodowanie, gdyby coś przydarzyło mi się na zakupach albo w punkcie usługowym. W końcu mam prawo wymagać, żeby właściciel sklepu zadbał o elementarne podstawy bezpieczeństwa – twierdzi rencistka Beata Łakoma.
– Każdy ma prawo starać się o naprawienie szkody. Polacy mają coraz iększą świadomość swoich praw. I prawda jest taka, że wartości odszkodowań wciąż rosną. Kiedyś, jak sąd zasądził 100 tys. zł, to była ogromna suma. Dziś takie sumy nikogo nie dziwią. Przede wszystkim jednak klient musi najpierw udowodnić winę. Jeśli takie dowody znajdzie, a obrażenia,których doznał, są rozległe, może tarać się nie tylko o odszkodowanie i zadośćuczynienie, ale również o rentę – dodaje Jacek Banasiak. – Zresztą w odszkodowaniu liczą się nie tylko problemy zdrowotne. Jeśli ktoś, przewracając się, zniszczył sobie garnitur albo na przykład cenny zegarek, sąd również może mu przyznać wysokie odszkodowanie za poniesione straty. Handlowcy wolą ubezpieczać się od odpowiedzialności cywilnej. Teraz takie ubezpieczenia to standard. Po co ryzykować. Wiadomo, że różne rzeczy się zdarzają. Przecież jak ktoś ma własny biznes, to będzie dbał.

Lepiej posprzątać niż chodzić po sądach!
Dr Robert Magnuszewski, poznański adwokat
Ten problem regulują różne przepisy, m.in. Ustawa o drogach publicznych z 1985 r. Z tych przepisów wynika, że obowiązek utrzymania czystości i porządku spoczywa na zarządach dróg. Z kolei Sąd Najwyższy orzekł w 1999 r., że obowiązek utrzymania w czystości chodników spoczywa także na zarządzie miasta. Inne przepisy wskazują również na obowiązki gmin w zakresie porządku, jeszcze inne wspominają o właścicielach nieruchomości. To mogą również regulować umowy zawarte miedzy właścicielami nieruchomości a najemcami. Według mnie jednak każdy właściciel placówki handlowej sam powinien zadbać o to, by chodniki wokół sklepu były odśnieżone i posypane piaskiem albo solą. Nawet jeśli w świetle prawa nie on za to odpowiada. Po pierwsze uniknie uciążliwej batalii o udowodnienie swojej niewinności w sądzie lub płacenia ogromnych odszkodowań za winę, a po drugie będzie miał czysto przed sklepem. Radziłbym również ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej. W końcu klient może również poślizgnąć się, upaść i coś sobie zrobić nawet na środku sklepu. Zwłaszcza że w taką pogodę wszyscy wnoszą do pomieszczeń resztki śniegu i błota na butach, więc o wypadek nietrudno.



Komentarze